[+] Dopisz się do księgi
[+] Oglądaj wpisy w księdze



tlen: doughnutwl
gg: 5169074
skype: doughnutwl



Powrót do przeszłości

2006
I II III IV V VI VII VIII IX X XI XII
2005
I II III IV V VI VII VIII IX X XI XII
2004
I II III IV V VI VII VIII IX X XI XII
2003
I II III IV V VI VII VIII IX X XI XII
2002
IX X XI XII


Linkowania:

strony
[+] Moja
[+] Moja uczelnia
[+] Mój pierwszy wydział
[+] Mój drugi wydział
[+] Świetne zdjęcia
[+] winoGrono
[+] @

blogi
[+] Nelly
[+] Basiuni
[+] Linki
[+] Martuskiiii
[+] Pauliny
[+] Bziebzi
[+] Moni
[+] Saupa
[+] Kaczora
[+] Gozdy
[+] Szalonej
[+] Ilonki
[+] Gosi
[+] Lukasa
[+] Mari
[+] Phelki
[+] KirKasi


doughnutwl 2006-08-17 14:28:30



"Anioł stróż słów niewypowiedzianych"



Zmiany...
Bieg, ucieczka, finisz. Sam nie wiem jak mam to opisać. Właśnie jestem na finiszu. Chyba. Tyle że nie wiem czy jako pierwszy z wielu czy jako ostatni zamykając całe stado ludzkiego motłochu depczące swoimi rozpędzonymi nogami linię z napisem "meta".
Oto jestem. Tu. Teraz. Nie tam i nie gdzie-indziej. Nie kiedyś. Nie wczoraj ani nie jutro. Dziś. Tu i teraz. Nie warto się z tego faktu nadmiernie radować, nie warto też załamywać rąk nad własnym sobą i własnym takim czy innym losem.
Nie warto siedzieć pokornie i wszystko dookołą akceptować, nie warto też walczyć z tymi wszechobecnymi wciąż się kręcącymi wiatrakami.
Jakaś taka próżnia, zawieszenie w bezmyśleniu, bezistnieniu mnie dopadło. Ni to pustka, ni to pełność. Ni smutek, ni radość. Ni ciepło, ni zimno (choć to dość kontrowersyjne). Ni to planowanie, ni spontaniczność. Wszystko jakieś dziwne. Przed dwoma miesiącami wszystko było ładnie zaplanowane. Miało być ciężko, ale łatwiej. Teraz sam nie wiem co i jak jest. Jakoś tak na niby. Nibyżycie w nibymiejscu na nibysposób z nibyludźmi i ich oraz własnymi nibyuczuciami. Nibylandia jak się nibypatrzy.
"Jakby dobrze było zasnać i obudzić się za sto lat." - teraz tak mówię. Skąd jednak wiedzieć mogę co będzie w następnym wieku? A co jeśli świąt wcale nie będzie zmierzał w stronę w jaką chciałbym ja aby on podążył? Co jeśli wszystko poprostu upadnie, wartości stoczą się do nielicznych już rynsztoków, a dumne pieśni, wyrazy i frazesy staną się tylko pustosłowiem za które już nikt ginąć nie będzie. Nikt z "honorem" na ustach szedł nie będzie, lecz "rasa" będzie wiodącym rzeczownikiem.
Nie... tak źłe czasy nie nadejdą. Przynajmniej nie szybko.

tim taram pam pam... pam pam pam pam paaaam... paaaa aaam.
"pytają kim jesteś, skąd jesteś i co robisz (...)
nie próbuj opowiadać i mówić im o sobie (...)
czas szybko mija, a życie jedno jest (...)"

"Bez Ciebie umieram" na tej 'Karuzeli marzeń' "Kocham Cie kochanie moje", pisze do Ciebie "List" i tak jak oni "Mówią, że miłość mieszka w niebie" twierdzę i ja. Bo "Nic dwa razy" się nie zdarza, nawet ten najkrótszy "Oddech szczura". "Poprostu bądź" niczym piękna "Róża". "Simple story", nieprawdaż? "Ta noc do innych jest niepodobna" aż chce się napisać: "Wyjątkowo zimny maj", chociaż to sierpień. Wciąż siedzę udając, że tańczy "Złote tango złoty deszcz". "A to co mam" jest niczym gdy nie ma Cię tam. "Chcę zatrzymać ten czas" by wziąć to "Antidotum" na wszelkie smutki. "Będę jak", "Jak anioł". I "Już nie zapomnę", że "Kiedy Ty jesteś ze mną" i mówię Ci: "Zobaczysz, przyjdzie dzień" w którym "Starczy słów" by powiedzieć, że "To był sen".

Piękny sen i tylko sen. Nie budź mnie więc. Chcę wiecznie śnić. Nie warto wracać do realności... Śnić, śnić... śnić...

A Ty... Strzeż słów których wypowiedzieć nie chcę, nie mogę, nie powinienem. Strzeż aniele.


Dużo już czasu minęło odkąd ostatni raz pisałem tu choćby słowo. Od wielu tygodni nie zaglądałem tu nawet po to by sprawdzić co się dzieje, czy jeszcze bolg istnieje. Jak widać - tak; choć jakiś taki nieco inny.

to by było na tyle... skomentuj (5)
doughnutwl 2005-11-09 19:16:55



"Bo jesteś moim przyjacielem
moim kochankiem
moim oparciem"



Wyrosły mi skrzydła abym wznieść się mógł. Wyrosły mi skrzydła, bym z większej wysokosci mógł dojrzeć wszystko? Wręcz przeciwnie. Im wyżej wzlatuję tym mniej dostrzegam.

Szkoda tylko, że wyrosłe mi skrzydła z papieru są... Takie kruche... delikatne... Mam nadzieję, że upadek będzie mało bolesny... bo, że on następi mam prawie pewność. Jednak, pomimo niekączącego się smutku wciąż patrzę z podniesioną głową w przyszłość. Wciąż zerkam z nadzieją i chociaż to złudne, nie tracę jej... BO CHCĘ BY BYŁO DOBRZE. Nie ważne, że czasem poszlocham sobie w poduszkę, bo coś poszło nie tak, bo nie czuję, że jestem pożądany, chciany itd....

Pierwszy raz od dawna tak jasno mam sprecyzowane cele. Cele bardziej przyziemne niż jeszcze niedawne utopijne marzenia o niebieskich migdałach...

Skrzydła moje! Wciąż trzymajcie mnie...

Bądź!

to by było na tyle... skomentuj (16)